czwartek, 28 marca 2013

Płukanka octowa, czyli babciny sposób na piękne włosy

Pamiętam jak byłam małą Zuzią i to mama myła mi włosy. Zawsze na koniec polewała mi głowę płynem, którego zapachu nie znosiłam. Widać musiałam dorosnąć i stać się dużą Zuzią, która wreszcie umie docenić te mamowe zabiegi :) Mowa o płukance ze zwyczajnego octu, który pewnie większości kojarzy się z konserwowaniem ogórków... Przepis stary jak świat, z czasów kiedy na sklepowych pułkach nie było odżywek do włosów, a ludzie kąpali się w deszczówce... i świat był piękny :)



Jedyne czego będziemy potrzebować to łyżka octu na litr ciepłej wody. ( na tyle ciepłej żeby nie poparzyć głowy ;] )
Po dwukrotnym!!* umyciu głowy, spłukujemy ją naszą płukanką. Wbrew powszechnej obawie, nie musicie panikować, że Wasze włosy będą pachnieć jak świeżo otwarty słoik marynowanych grzybków, nic z tych rzeczy. Na szczęście charakterystyczny zapach octu bardzo szybko się ulatnia, bo już po około 10 minutach.

A co nam taka płukanka daje?
- ocet domyka łuski włosów, więc te po wyschnięciu pięknie błyszczą, a kolor wydaje się świeższy( szczególnie jeśli malujecie włosy ) 
- włosy są miękkie jak czupryna bobasa, dosłownie!
- włosy wolniej się przetłuszczają

Jeżeli macie ocet w domu to bardzo polecam wypróbowanie tej babcinej płukanki, włosom nie zaszkodzi, a z efektów będziecie zadowolone na pewno :)

* zawsze myślałam, że dwukrotne mycie głowy to oczywista oczywistość, ale jak się okazuje - jednak nie dla każdego. Moje drogie: pierwsze nałożenie szamponu to zmycie z włosów brudów, a dopiero drugie to właściwe mycie głowy :) 

W końcu doczekałam się Life is but a dream - ekranizacji biografii Beyonce, którą absolutnie wielbię. Film jest piękny, a wszystkim, którzy nie wierzyli , że sama urodziła Blue Ivy, uciera w nim nosa :) Tak więc, warto dodać tę pozycję do swojej listy filmów do obejrzenia w święta :)



Mam nadzieję, że pomiędzy jutrzejszym pieczeniem kaczki a myciem podłogi, znajdę czas żeby dodać przepis na kolejną maseczkę, którą można łatwo przygotować w domu.

Be strong!
Z

  

niedziela, 24 marca 2013

Tutorial : powiększamy usta

Wyraźne kolory szminek to idealna okazja do ulepszenia tego co nam się w naszych ustach nie podoba. Ja na przykład borykam się z bardzo wąską górną wargą, która dodatkowo jest nierówna :D Dzisiaj pokażę Wam jak za pomocą czerwonej pomadki powiększyć i skorygować nieco wspomniane już usta.


1. Zacznijmy od efektu PRZED. Na wcześniej peelingowane usta nakładam odrobinę podkładu. ( wtedy kolor lepiej się utrzymuje )


2. Każda z nas posiada linię, która pozwoli nam wyznaczyć miejsce, o które powiększymy wargi. Żeby ją znaleźć, sięgamy po biały cień z perłą i wklepujemy go nad wargą. Połyskujące drobinki pięknie ukażą Wam miejsce, którego szukamy. Z racji takiej, że do dolnej wargi nic nie mam, bo jest dość pełna, zostawiam ją całkowicie w spokoju. 


3. Czerwoną kredką wyznaczam nowy kontur ust. Po lewej stronie widać jak węższa część zmieniła swój kształt i zrobiła się pełniejsza ( zwróćcie uwagę na wcześniejsze zdjęcie, że lewa strona górnej wargi totalnie odstaje, jest dużo niżej niż prawa strona ). Po prawej stronie, konturówkę poprowadziłam wg naturalnego stanu.  Widać różnicę? Żeby było ciekawiej, zamiast pomadki, całe usta pokryłam konturówką, bo ta utrzymuje się dłużej niż szminka i jest trwalsza ( lubię też jej bardziej matowe wykończenie ).




Wymarzonych murzyńskich "pep" nigdy mieć nie będę, ale za pomocą łatwo dostępnych narzędzi każda z nas jest w stanie wymodelować co nieco swoje usta :)  

Już nie mogę doczekać się wiosny, kiedy jedynym problem przed wyjściem z domu jest założenie trampek...
Ale, jeszcze trochę! ;) 
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za tak liczne odwiedziny!! Wczoraj po północy strzeliło 16,000!!!
Udanego tygodnia! 

sobota, 23 marca 2013

Tutorial : smokey


.... i jest!
Nadrabiania zaległości ciąg dalszy. Za oknem sodoma i gomora, więc pozostaje wygrzewanie się w domu z porządnym kubkiem ( jak nie wiaderkiem w moim przypadku ) herbaty. Z nudów stworzyłam makijaż nieco mocniejszy, idealny na wieczór jak i na dzień dla tych, które lubią mocno podkreślone oczy.


   1. Zaczynamy od nałożenia bazy pod cienie.


2. W kąciki i na powiekę mniej więcej do źrenicy nakładamy biały cień.


3. Czarny matowy cień nakładamy jak wyżej, uważamy żeby nie wyjść za daleko.


4. Chwytamy za pędzel do blendowania i rozcieramy czarny kolor, matowym beżowym cieniem do góry. ( u mnie Inglot 328)


5. W procesie blendowania kolor traci swoją moc, więc czarnym cieniem podkreślamy zewn. kącik oka. 


6. Cienkim pędzelkiem nakładam czarny cień na dolną powiekę, im dalej zewn. kącika tym delikatniej.



7. Wersja dla dziewczyn lubiących zabawę kolorami : na środek powieki, w miejscu gdzie czarny i biały cień się stykają, nakładam różowy matowy cień. Jeżeli akurat w swoim zbiorze nie posiadasz takiego koloru, to użyj różu do policzków.


8. Na linię wodną nakładam czarną konturówkę i rysuję kreskę na górnej powiece.


9. Na koniec tuszuję rzęsy ;)


10. Efekt końcowy prezentuje się jak widać.



Makijaż wbrew pozorom jest prosty w wykonaniu, więc chwytajcie pędzle i do roboty! ;)
Udanej soboty :)))





piątek, 22 marca 2013

Tuturial: a'la winna butelka + relacja z 4 urodzin KMAG'a

Jeżeli uważnie śledzicie facebook'owego fanpage'a to wiecie już, że we wtorek miałam przyjemność być na czwartych już urodzinach czasopisma KMAG. Wszystko to za sprawą firmy Sampler.pro, która podarowała mi zaproszenie na tę uroczystość. Kto z nas nie lubi dostawać prezentów? :) Jeżeli chcecie otrzymywać paczuszki z darmowymi gadżetami i testerami to zachęcam Was gorąco do odwiedzenia ich strony internetowej  i zapisania się tak jak ja :) Czekają Was miłe niespodzianki - za darmo!

WYSTARCZY KLIKNĄĆ TUTAJ
                     
A teraz mały fotoreportaż jaki udało mi się poczynić, będąc na imprezie KMAGA.

redaktor naczelny KMAGA - Mikołaj Komar 



jak się przypatrzycie to widać i mnie :D źródło: plejada.pl
                             
     Niesamowicie przytulny Vine Bar Mielżyński, wyśmienite wino i jedzenie, interesujący ludzie - tak w skrócie opisałabym to, co się tam działo. Jeżeli macie ochotę obejrzeć więcej zdjęć kliknijcie tutaj.

Takiej ilości butelek wina na raz pewnie nigdy nie widziałam, co zainspirowało mnie do dzisiejszego makijażu.


1. Powiekę do jej załamania pokrywamy cieniem w kolorze butelkowej zieleni.


2. Zieleń delikatnie blendujemy ku górze, a na dolną powiekę nakładamy kolor bordowy, niestety lampa zupełnie zjadła odcień.


3. Na linię wodną - czarna konturówka. 


4. Malujemy piękną kreskę i tuszujemy rzęsy.


5. W kąciki wklepujemy cień w kolorze antycznego złota.


6. Z takim makijażem można szaleć, ja doczepiłam jeszcze porządne rzęsiska ;)


Całości dopełnia cielisty, połyskliwy błyszczyk.





Jeszcze raz najmocniej Was przepraszam, że tak długo nic nie publikowałam, ale przez kilka ostatnich dni żyłam jak jaskiniowiec - bez telewizji i internetu - UPC - giń!

Tymczasem, uciekam cieszyć się weekendem :))
Pozdrawiam!!!
Z





           







poniedziałek, 18 marca 2013

WYNIKI KONKURSU + update

Pierwsze koty za płoty, czyli pierwszy konkurs za nami. Pora ogłosić zasłużonych zwycięzców, a raczej zwyciężczynie. Nie przedłużając: 

MIEJSCE I - Ewelina Rolka ( bardzo kreatywna rymowanka ;) !! O to chodziło.) 

Kobieta jest jak piękny kwiat
Którym zachwyca się cały męski świat.
Aby ten kwiat pachniał i rozkwitał,
Musi być starannie pielęgnowany,
Tak jak człowiek: dobrze ubrany, starannie uczesany...
To jak wyglądamy wpływa na nasze samopoczucie,
Usłyszeć z męskich ust komplement "pięknie dziś wyglądasz" czyż to nie piękne uczucie!
Gdy kobieta źle się czuje we własnej skórze
Jest jak bez wody róże.
Więdnie, rzadziej się uśmiecha, traci wiarę w siebie
A przecież MY kobieta piękna płeć powinnyśmy codziennie czuć się jak w siódmy niebie
ABY TAK BYŁO WYSTARCZY TYLKO DBAĆ O SIEBIE:)
Kobieta piękna
to znaczy zadbana.
Nie tak od święta
tylko codziennie od rana.
Zawsze sukienka dobrze dobrana
Włosy starannie uczesane
Paznokcie zadbane, umalowane
Makijaż taki w sam raz bez przesady
i oczywiście przy tym wszystkim zachowane zdrowego żywienia zasady.
A wieczorem w dodatku coś dla zdrowego ciała
czyli pół godzinki na świeżym powietrzu biegania:)
OTO MOJE ZASADY O SIEBIE DBANIA:)


MIEJSCE II - Natalia Herbaczewska ( tu powstała chyba piosenka i to w zgodzie z treścią bloga, byłam bardzo mile zaskoczona! )

Myślisz sobie: dzień jak co dzień.
Ile przyniósł Ci dziś zmartwień.
Poniedziałek, środa, piątek.
To depresji jest początek.
A ten schemat dom uczelnia, dom uczelnia
Jest jak wyniszczająca psychicznie bakteria.
Mnóstwo spraw, mnóstwo bluźnień
Powoli wyglądasz jak swój własny cień.

Jest jednak na to wszystko jeden prosty sposób.
Cudowna odżywka do włosów!
Jedno żółtko, olejek rycynowy
I wszystkie problemy znikają z głowy!

Wieczornemu zmęczeniu mówimy 'killing'
Pomoże ci W tym kawowy peeling!
Jego działanie postawi cię na nogi
Osiągniesz stan zwanym 'błogi':)

Istnieje wiele innych cennych porad
I tu odsyłam na Zuzi Matejkowskiej bloga:D
Znajdziemy tam pożyteczne wskazówki,
które pomogą nam upiększyć nasze główki!
Bym coś jeszcze z chęcią napisała
Tylko na zajęcia jutro bym raczej nie wstała;)

Dodam tylko, że dbanie o siebie jest zachodu warte
I odsłania nam na szczęśliwsze życie kartę :)
                         

  MIEJSCE III -  Aneta Nowacka (bardzo profesjonalne podejście do sprawy! Ze wszystkim się      zgadzam.)

"Warto o siebie dbac, bo w dzisiejszym świecie to jak wyglądamy ma bardzo duże znaczenie, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie z nowo poznaną osobą. Niestety w ludzkiej naturze leży to, iż oceniamy innych po wyglądzie. Możemy się posłużyć wyglądem jako własną wizytówką. Po za tym ładny wygląd poprawia nasze poczucie wartości. W ładnej fryzurze mamy większą pewność siebie niż w rozczochranych, tłustych włosach. Idąc w ubraniu, które podkreśla nasze wdzięki mamy lepsze samopoczucie. Podobno nie ma brzydkich kobiet, tylko wina brak - ja mysle, ze jednak checi brak. Kobieta zadbana dba o cerę, regularnie odwiedza stomatologa, ma zawsze wydepilowane brwi. Pełny makijaż, na co dzień nie jest konieczny. Ważne jest by makijaż tuszował niedoskonałości, pasował do typu urody i przede wszystkim był adekwatny do sytuacji. Zadbana kobieta ma również zawsze czyste, równo obcięte i opiłowane paznokcie. Nie muszą być, na co dzień malowane. Elementem, który dodaje kobiecości jest także ładny zapach. Przede wszystkim chcemy wygladac ladnie dla naszych facetow, aby byli nami oczarowani kazdego dnia!"


Wszystkim dziewczynom, które wzięły udział w zabawie bardzo dziękuję i gratuluję tym, którym się udało! Proszę Was o kontakt przez wiadomość na fanpage'u bloga w sprawie nagród.

Bardzo przepraszam za chwilową nieobecność na blogu ale poniosło mnie do Norwegii gdzie zapomniałam o całym świecie.( widok na jezioro z górami w tle potrafi zawrócić w głowie ) Obiecuję, że już jutro dodam coś nowego.

Z pozdrowieniami,
Z


wtorek, 12 marca 2013

Dobra ciocia marchewka


Życie codzienne jest niesamowicie inspirujące, tematy do pisania same się znajdują :) Od jakiegoś czasu jestem molestowana pytaniami w stylu - "Środek zimy, a ty opalona. Solaryzowałaś się?" Otóż nic z tych rzeczy. 
Wszystkiemu winna marchewka, której postanowiłam poświęcić dzisiejszy post.
Wiecie, że jesteśmy jedynym narodem na świecie, który soki marchwiowe pije nie tyle dla zdrowia co dla przyjemności?  Myślę, że porządnie przyczyniam się do wysokiego spożycia tego warzywa w naszym kraju.
Od małego zajadam się nią w każdej możliwej postaci: chrupię w całości, przegryzam w surówkach, piję w sokach i co tylko. Co najważniejsze, spożywając marchewkę łączymy przyjemne z pożytecznym ( o ile ktoś lubi jej smak ). 

A co ona w sobie ma? 
Dziewczyny na pewno zainteresuje fakt, że jak już wspomniałam, poprawia koloryt skóry :)Co więcej, zawarty w marchwi karoten wygładza zmarszczki i poprawia elastyczność skóry. Zawsze polecam soki marchewkowe tym, które narzekają, że po zetknięciu ze słońcem wyglądają jak seafood. 
Idzie wiosna, zaraz przyjdzie i lato, a z nim w końcu możliwość wygrzewania tyłka na plaży, więc warto już teraz zadbać o skórę i trochę ją do tego przygotować. 



Wystarczy picie 1 szklanki soku marchwiowego dziennie. Najlepiej wybierać te jednodniowe lub świeżo wyciskane. Darujcie sobie pyszne niestety Kubusie, Pysie i inne milusie wynalazki - cała dobroć witaminowa została w nich zmasakrowana w procesie obróbki. Gwarantuję, że po niecałym miesiącu zobaczycie różnicę w kolorze skóry. Jestem chodzącym przykładem człowieka uzależnionego od marchewki - jestem żółta  bardziej niż żółta rasa tego świata! Udowodnione :) Ale wracając do tematu, wasza cera stanie się ładnie brzoskwiniowa i łatwiej przyswoi słońce.  Im więcej karotenu tym trwalsza i atrakcyjniejsza opalenizna - człowiek opalony to człowiek zdrowy ;) 



Ale pamiętajcie, wszystko z umiarem i zdrowym rozsądkiem :D!

Naukowcy udowodnili również, że marchew chroni nas przed nowotworem wątroby, miażdżycą i cukrzycą czyli tzw. chorobami cywilizacyjnymi. Wzmacnia też nasz układ odpornościowy, dobrze działa na wzrok i polepsza pracę serca. Same piękne rzeczy! :)



Dla zainteresowanych terapią marchewkową podaję kilka użytecznych przepisów.

Zupa krem z marchewki 
( super łatwa i szybka w przygotowaniu, nawet dla studenta! )
- 1kg marchewki pokrojonej w talarki
- kawałek pora, selera i pietruszki
- 2 ziemniaki
- bulionetka lub kostka rosołowa

Do garnka wrzucamy bulionetkę, marchew i całą resztę poza ziemniakami, które potrzebują najmniej czasu żeby się ugotować. Gotującą się zupkę przyprawiamy do smaku i trzymamy na ogniu aż warzywa, a co najważniejsze - marchew, zmięknie. Potem już tylko blendujemy i gotowe! ( no dobra, to jest część, która może być problematyczna dla studenta, ale może jakaś dobra dusza w akademiku ma blender?...)

Duszona marchewka
- 0,5 kg marchewki pokronej w kostkę
- kilka ziemniaków, również w kostkę
- ewentualnie puszka zielonego groszku ( ja wolę bez )
- szklanka wody
- 2 łyżki oleju

Marchewkę wrzucamy do garnka i zalewamy wodą. Dusimy pod przykryciem aż zacznie mięknąć. Jakieś 10 minut przed końcem dorzucamy ziemniaki i zajadamy np. z osławionym w Polsce schabowym :)

No, dobra, trochę Was dzisiaj zmęczyłam tą pisaniną, ale może ktoś uzna to za pożyteczne to będę się cieszyła i klaskała. :)

Pozdrawiam
Z


poniedziałek, 11 marca 2013

Tutorial: fale na opaskę

Zainspirowana tym oto dziełem, postanowiłam podzielić się z wami pomysłem na naturalne fale bez użycia sadystycznej, wysokiej temperatury. Chyba żadna z nas nie chce zbierać spalonych dredów z lokówki, do dredów nic nie mam - są spoko, ale tak znienacka, słaba opcja  :) Sposób jest o tyle fajny, że nie trzeba długo się motać z włosami (ręce nie więdną) , a zwyczajnie pójść wygodnie spać. 

Będziemy potrzebować jedynie gumkowej opaski do włosów i lakieru do włosów.





1. Na lekko podsuszone włosy nakładamy opaskę jak wyżej.


3. Zawijamy włosy, końcem za opaskę, resztę "upychamy".


4. Spryskujemy włosy delikatnym lakierem do włosów. ( mocne lakiery zaskakująco sprawiają, że włosy szybko "obsiadają" ). W takiej fryzurze idziemy spać i rano ściągamy opaskę :)



5. Tak się prezentują owe naturalne fale :) Wszystko to bez użycia lokówki, prostownicy czy innego dziadostwa, bez którego tak ciężko żyć :)



 Nagrody w konkursie czekają, a chętnych brak, więc zachęcam :D Macie jeszcze czas do środy!
Buziaki
Z